Photo Rating Website
Strona startowa Karol Imię karp koi Karol Frycz Kabina SPA
kartki walentynkowe do wydrukowania

aaaareggae wierszeaaaa

Temat: poducha :P
ja bym chciała, żeby M. mi kupił podusię ;) nie za dużą, żebym mogła ją np. zabrać do autokaru, jak jadę na jakąś wycieczkę, obóz, do samochodu itp. Ale to raczej rzeczywiście bardziej prezent dla dziewczyny, a nie dla chłopaka ;).
Znając mojego M., to on ze wszystkiego by się cieszył, ważne, ze się starałam coś wybrać itp. Z resztą ja mam tak samo - cieszę się z tego, że ktoś o mnie pomyślał. A że może i drobiazg jest mi zbędny, to ma dużo mniejsze znaczenie. Najbardziej się cieszę zawsze z kartek . Z czymś ładnym w środku . I najlepiej napisanym w zupełności od siebie. Zawsze od M. dostaję coś + kartkę właśnie. I on ode mnie taki sam zestaw. Bo później mogę sobie otworzyć, poczytać. Mam wszystkie kartki walentynkowe jakie dostałam w całym swoim życiu Taka słodka pamiątka, dużo się z tym wiąże. Pamiętam, jak dostałam kartke od jednego chłopaka, którą zrobił sam. Sam zaprojektował, wydrukował, starał się. Do tej pory takie rzeczy mają dla mnie największą wartość. Właśnie to, co ktoś zrobi dla mnie sam. Jak będzie tam coś od niego, w zupełności od niego.
Myślę, że mogłabyś coś wymyślić, żeby samemu zrobić. Na pewno się ucieszy bardziej niż z poduszki. Bo włożysz w to więcej uczucia . Będzie miał w tym "więcej Ciebie".
Źródło: xforum.pl/index.php?showtopic=4697



Temat: Walentynki tuż tuż :)
ja właśnie robie ciacha z takiego przepisu:

Przepis
- 450g mąki
- 300 g masła
- 1 jajko
- 150 g cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Można też oczywiście użyć różnych dodatków np.:
- ulubiony zapach (waniliowy, cytrynowy, rumowy, migdałowy)
- do ciasta można też dodać cynamon lub kakao
- no i bakalie np. rodzynki, posiekane orzechy czy migdały

1. Mąkę przesiać na stolnicę. Dodać jajko, cukier, proszek do pieczenia i masło. Masło przesiekać nożem.
2. Do ciasta dodać według upodobań: cynamon, kakao, zapach migdałowy, rumowy, waniliowy lub skórkę otartą z cytryny.
3. Bardzo szybko zagnieść ciasto i włożyć do lodówki na 1 godzinę.
4. Ciasto rozwałkować na ok. 0,5 cm i wycinać ciasteczka. Układać je na natłuszczonej lub wyłożonej papierem blaszce. Można posmarować je rozkłuconym jajkiem i posypać cukrem.
5. Piec w 180 stopniach 10-12 min.

Ciasteczka można potem polukrować, posypać cukrem pudrem lub posmarować marmoladą albo kremem czekoladowym i sklejać po dwa

dzisiaj pierwszy raz, także dam znać jakie wyjdą :)

sorki za offtopa, ale w walentynki zawsze można wykorzystać :)

a ta kartką to przyszło mi do głowy żeby np powklejać tam wasze wspólne zdjęcia? zawsze w domu można wydrukować, tylko np lepszy papier do drukarki kupić
a tak będzie i kartka na walentynki i wasza mała galeria :) a życzenia też się zmieszczą na takiej przestrzeni :)
Źródło: forum.antykoncepcja.pl/viewtopic.php?t=19845


Temat: Dla równowagi: Antywalentynki
To, czego nam naprawdę potrzeba, to święto, w którym czcilibyśmy wszystkie nasze miłosne porażki i nieudane związki. Moglibyśmy wtedy wysyłać kartki do naszych eks z gorzkimi hasłami typu: "Życie mi zrujnowałeś!" albo "I jak Ty możesz spać spokojnie?". Urządźmy sobie Antywalentyki!

W tym tygodniu miliony ludzi na całym świecie będą świętować istnienie obezwładniającego złudzenia zwanego "miłością" – śląc kwiaty, rezerwując stoliki w restauracjach, zamieszczając w prasie słodziutkie ogłoszenia, od który flaki się przewracają… Walentynki – jedyne święto celebrujące chorobę umysłową – w najlepszym wypadku oznaczają stresującą udrękę.

Jeśli dopiero zaczynasz się z kimś spotykać, dzień ten jest pełen niebezpieczeństw. Powiedzmy, że wasz związek zaczął się niecały miesiąc temu: czy wysłanie kartki to aby nie za dużo? A jeśli zignorujesz obchody i nagle dostaniesz kilkukaratowy brylant w pudełku ze sprasowanych płatków róż?

Niewiele jest rzeczy gorszych, niż dostanie prezentu walentynkowego, danego z całego serca, od kogoś, co do kogo nie mamy stuprocentowego przekonania. To moment olśnienia: możliwe, że zdasz sobie sprawę – z bolesną pewnością – że nie jest to ktoś dla ciebie. I gdy w sercu czujesz, że tak właśnie jest, twój mózg krzyczy ze wszystkich sił, że nie możesz dać tego po sobie poznać. Patrzysz więc na ukochaną osobę ze sztucznym uśmiechem i sztucznym rozrzewnieniem, aż w końcu nerwy i wstyd, wywołane utrzymywaniem fałszywej fasady, staną się tak silne, że zaczniesz nienawidzić swego wybranka za najgłupsze rzeczy, jak choćby idiotyczny sposób siadania, durny sposób oddychania, albo jeszcze głupszy sposób, w jaki rozszerzają mu się źrenice, gdy myśli o planach na waszą wspólną przyszłość.

Dla osób, pozostających w stałych związkach Walentynki to zbędna, męcząca okazja. 14 lutego restauracje w całym kraju goszczą ponure pary, które w niemal całkowitym milczeniu spożywają za drogie posiłki, starając się za wszelką cenę uniknąć awantury, bo – no cóż – są Walentynki, a nic tak dobrze nie mówi "kocham Cię… chyba…, choć nic więcej nie mogę powiedzieć", jak umiejętność przetrzymania jednej dziwnej, pozbawionej sprzeczek doby w ciągu całego roku.

No i, rzecz jasna, jeśli jesteś samotny, Walentynki to wyraźne przypomnienie o Twojej samotności – która coraz bardziej zakrawa na desperację. Siedzisz w ciemnym kącie swojej rakiety Thunderbird Five, odbierasz chichoty i sygnały typu "buzi-buzi" z planety pod Tobą, a od całej tej szczęśliwości dzieli Cię zimna jak lód przestrzeń kosmiczna. Sprawa jest szczególnie przykra, jeśli właśnie Cię porzucono i wciąż czujesz się paskudnie. Wielkie dzięki. W tych okolicznościach sytuacja zaczyna przypominać ponury żart: jesteś jak gość z jedną nogą na obchodach Ogólnokrajowego Dnia Tańca.

Trzeba nam czegoś, co przywróciłoby równowagę: Antywalentynek. Dnia, w którym aktywnie świętowalibyśmy wszystko, co w miłości paskudne. Idealny byłby 15 lutego: wtedy na pewno znajdzie się wielu chętnych. Oczywiście, jeśli Antywalentynki mają odnieść sukces, trzeba je będzie wesprzeć komercyjnie – ale nie powinno być z tym problemu, bo okazje do zarobku przy tym święcie aż się pchają w ręce.

Po pierwsze, można by wydrukować kartki antywalentynkowe z jadowitymi wiadomościami, skierowanymi do naszych eks. Typowy przykład: załamany rysunkowy króliczek, z piersią przebitą harpunem, patrzący martwo na ruch uliczny. Przez obraz idzie napis: ŻYCIE MI ZRUJNOWAŁEŚ, wydrukowany grubymi, czerwonymi literami. Albo tak: uzyskane za pomocą Photoshopu zdjęcie Hitlera, śpiącego spokojnie w łóżku, z napisem: JAK MOŻESZ SPAĆ SPOKOJNIE?. Oczywiście, w każdej z kartek znajdowałby się także wierszyk, coś na kształt: "Na górze róże / na dole bzy / ja nic nie znaczę / znęcasz się ty".

Znalazłoby się także coś dla pozbawionych złudzeń par, trwających w wieloletnich związkach: hasła typu "JA TEGO DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM, TO SIĘ NIE SPRAWDZA" oraz nasz bestseller, zawsze skuteczny napis "UMIERAM OD ŚRODKA".

Wspomniane powyżej restauracje także mogłyby się włączyć w obchody, urządzając antywalentynkowe kolacje z myślą o parach, które znalazły się u progu rozstania. Nie byłoby żadnego czerwonego wina, uczestnicy mogliby więc swobodnie wylewać na siebie drinki, nie martwiąc się o to, że zniszczą sobie ubrania. Jedzenie byłoby niesamowicie pikantne, więc gdy mówilibyście swojemu partnerowi od siedmiu lat, że widujecie się z kimś innym, i łzy zaczęłyby lać się wam z oczu, wścibscy, obserwujący waszą kolację, mieliby prawo myśleć, że to po prostu reakcja na chilli. Toalety byłyby obsługiwane przez prostytutki obu płci, żebyście mogli oddać się oczyszczającemu, autodestrukcyjnemu odwetowi – w pięć minut po rozstaniu.

W Antywalentynki aktywnie zachęcamy do zdrady partnera. Pomyślcie, że przez 24 godziny wolno wam przespać się z kimkolwiek, kto tylko przyjdzie wam do głowy. Macie obsesję na punkcie kogoś z biura? 15 lutego się z nią uporacie! Powiedzmy sobie szczerze – na dłuższą metę będzie to dobre, i to dla was obojga.

Oprócz świętowania zgonu obecnych miłości w Antywalentynki można by także świętować miłości, które nigdy nie miały się spełnić: rozpaczliwe zakochania, niespełnione żądze, beznadziejne, przemilczane marzenia… Jeśli więc macie przyjaciela, co do którego wciąż żywicie płonne nadzieje, choć raz za razem mówi wam, że nic z tego nie będzie, nadeszła wasza godzina! Możecie zadzwonić i wyć w słuchawkę przez pół godziny, albo wystawać błagalnie pod oknem ukochanego. Tego jednego, jedynego dnia nikomu nie wolno będzie wam współczuć.

Podsumowując: Antywalentynki będą najbardziej praktycznym ze wszystkich świąt w dziejach świata – czymś znacznie zdrowszym niż Walentynki. Prawdziwa miłość i tak jest cudowna - nie ma sensu ustanawiać święta, by ją czcić. Jeśli zaś chodzi o kłopoty z miłością – cóż, najlepiej skompresować je w jeden kontrolowany wybuch, organizowany raz na rok. Ten dzień to 15 lutego. Zaznaczcie sobie w kalendarzu. Obok śladów łez.

Źródło: The Guardian
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=8751



reggae wiersze

Designed By Royalty-Free.Org